Kasia Kozera

Dlaczego akwarela

Akwarela w jasnej drewnianej ramie na białej ścianie: ciemnozielony świerkowy las, pośrodku jasny prześwit i strumień światła schodzący w dół.

Przez wiele lat pracowałam w srebrze. Metal jest cierpliwy: robi dokładnie to, co mu każesz, a jeśli coś pójdzie nie tak, można przetopić i zacząć od nowa.

Akwarela nie daje takiej możliwości. Woda schnie po swojemu, pigment rozchodzi się tam, gdzie chce, a plama, która wsiąkła w papier, zostaje na zawsze. Na początku doprowadzało mnie to do rozpaczy.

Kiedy przestałam walczyć

Zmieniło się w dniu, w którym przestałam próbować ją kontrolować. Zaczęłam kłaść wodę i patrzeć, co się stanie — a potem dopowiadać to, co obraz sam zaczął mówić.

Nie wszystko da się zaplanować. I chyba właśnie w tym jest najwięcej piękna.

Dziś myślę, że akwarela znalazła mnie w dobrym momencie. Uczy tego, czego akurat potrzebowałam się nauczyć: że można odpuścić i nie stracić.

Przeczytaj też